Żródło: Głos Wielkopolski. 1982.10.04 R.38 nr162 Wyd.AB
Odwiedzając w tych dniach groby naszych bliskich, warto zatrzymać się również przy nagrobku jedynego proboszcza czajkowskiego spoczywającego wraz matką na miejscowym cmentarzu. Właśnie zbliża się 100. rocznica jego śmierci, co stanowi szczególną okazję do chwili pamięci i modlitwy.
Więcej o tej postaci
Miał zaledwie 27 lat. Mieszkaniec Mielcuch został zmobilizowany we sierpniu 1939 roku, a po agresji Związku Sowieckiego trafił do niewoli. Następnie został wywieziony do łagru na północy Rosji, gdzie zmarł w lipcu 1940 roku. Dziś jego tragiczna historia jest całkowicie zapomniana. Warto przywrócić pamięć o jednym z wielu mieszkańców naszej okolicy, których życie zniszczyła wojna.
Stanisław Grzegorek urodził się 7 maja 1912 roku w Mielcuchach w gminie Czajków, w powiecie ostrzeszowskim. Był synem Franciszka Grzegorka (ur. 1877) i Marianny Weroniki z domu Betka (1887–1986). Wychowywał się w licznej rodzinie. Miał dwie starsze siostry: Mariannę (1907–1997) i Stanisławę (1910–1975), a także młodsze rodzeństwo: braci Andrzeja (1914–1971), Stefana Władysława (1917–1918) i Władysława (1918–1999) oraz siostry Józefę (1921–1921), Annę Józefę (1922–1974) i Janinę (1925–1926).*
W sierpniu 1939 roku został zmobilizowany do Wojska Polskiego. W czasie kampanii polskiej znalazł się na Wołyniu, gdzie po agresji Związku Sowieckiego na Polskę został aresztowany 19 września 1939 roku. Następnie osadzono go w obozie w Krzywym Rogu na terenie Ukraińskiej SRR, gdzie przebywał od 1939 do 1940 roku.
14 czerwca 1940 roku został przewieziony do obozu pracy Siewżeldorłag (Siewiernaja Żeleznodorożnaja Łagier’) w Republice Komi na terenie Rosyjskiej FSRR. W ciężkich warunkach panujących w systemie sowieckich obozów pracy przymusowej zmarł tam 29 lipca 1940 roku.
Informacje o jego losach zachowały się w dokumentach przechowywanych w Centralnym Archiwum Wojskowym, między innymi w aktach pochowania jeńców, aktach zgonu oraz alfabetycznej kartotece ewidencyjnej jeńców z 1939 roku znajdujących się w Kolekcji Akt Rosyjskich.
Nie udało się dotąd ustalić, kiedy parafia w Kraszewicach otrzymała pierwsze dzwony, które zostały zarekwirowane przez Niemców podczas I wojny światowej. Wiadomo jednak, że w 1927 roku, dzięki staraniom wójta gminy Skrzynki i prezesa Dozoru Kościelnego Stanisława Jaszczyńskiego, zakupiono nowe dzwony.
Podczas II wojny światowej parafia ponownie poniosła dotkliwe straty. Po aresztowaniu proboszcza ks. Franciszka Strugały w 1941 roku kościół zamknięto, ograbiono i sprofanowano, a także urządzono w nim obóz dla ludności żydowskiej. W czasie okupacji utracono również dzwony kościelne, zarekwirowane przez Niemców na potrzeby wojenne.
Po zakończeniu wojny odbudowę życia religijnego podjął ks. Stanisław Sapota, który przybył do Kraszewic 1 marca 1945 roku. Dzięki ofiarności parafian stopniowo uzupełniano wyposażenie świątyni. Jednym z najważniejszych przedsięwzięć był zakup nowych dzwonów odlanych we Wrocławiu w 1946 roku. Otrzymały one imiona „Piotr i Paweł” oraz „Józef”, nawiązując do tradycji wcześniejszych dzwonów utraconych w czasie wojny.
Ich fundacja stanowiła symbol odrodzenia parafii po wojennych zniszczeniach i nawiązywała do tradycji wcześniejszych dzwonów utraconych podczas okupacji.
Losy Czesława Staszewskiego są świadectwem drogi pokolenia, które swoją młodość poświęciło walce o niepodległość, a dojrzałe lata – służbie odrodzonej Rzeczypospolitej. Jego życie, naznaczone wierną służbą państwu i tragicznym finałem w czasie II wojny światowej, pozostaje ważną częścią lokalnej i narodowej pamięci.
Służba wojskowa i
działalność niepodległościowa
W czasie I wojny
światowej służył w armii rosyjskiej. Następnie, od 1918 roku, był członkiem
Polskiej Organizacji Wojskowej, co świadczy o jego zaangażowaniu w działalność
niepodległościową.
Po odzyskaniu
niepodległości wstąpił do Wojska Polskiego, biorąc udział w walkach o granice
państwa, w tym w wojnie polsko-bolszewickiej (1919–1920).
Służba w Policji
Państwowej
Do Policji Państwowej
wstąpił w 1920 roku. Początkowo pełnił służbę na posterunku w Choczu (powiat
kaliski). W kolejnych latach rozwijał swoją karierę, osiągając stopień
przodownika. Co najmniej od 1935 roku służył w Komendzie Powiatowej Policji
Państwowej w Kaliszu.
Bezpośrednio przed
wybuchem II wojny światowej pełnił służbę wartowniczą w rejonie Tyńca, przy
Komisariacie Policji w Kaliszu, zabezpieczając obiekt Państwowego Monopolu
Tytoniowego.
Wrzesień 1939 r. i
ewakuacja
Wybuch II wojny światowej
zastał go w Kaliszu. W obliczu agresji niemieckiej policja kaliska przystąpiła
do realizacji planu ewakuacji na wschód kraju.
Ewakuacja Komendy
Powiatowej Policji Państwowej w Kaliszu przebiegała w trzech rzutach. W dniu 1
września 1939 r. wszyscy policjanci otrzymali trzymiesięczną odprawę finansową.
Tego samego dnia w
południe sformowano pierwszy rzut ewakuacyjny, w którym znalazł się przodownik
Czesław Staszewski (obok m.in. st. post. Józefa Kowalczyka). Dowództwo nad
grupą objął przodownik Józef Jabłoński.
Grupa miała charakter
operacyjny – jej zadaniem było konwojowanie internowanych Niemców oraz
przemieszczanie się w kierunku wyznaczonego rejonu koncentracji policji
(okolice Kowla). Policjanci byli uzbrojeni i przemieszczali się m.in. na
rowerach.
Aresztowanie i niewola
W trakcie ewakuacji, po
agresji Związku Radzieckiego 17 września 1939 r., Staszewski został ujęty przez
NKWD w okolicach Równego.
Następnie trafił do obozu
jenieckiego w Ostaszkowie, przeznaczonego głównie dla funkcjonariuszy Policji
Państwowej.
Śmierć
Wiosną 1940 roku został
zamordowany przez NKWD w Twerze (Kalininie), w ramach egzekucji jeńców z obozu
w Ostaszkowie – będących częścią zbrodni katyńskiej. Pogrzebany w zbiorowej
mogile w Miednoje. Lista wywozowa 023/4, poz. 69, nr aktu 4383
Podsumowanie
Życiorys Czesława Staszewskiego obejmuje wszystkie kluczowe doświadczenia pokolenia funkcjonariuszy II Rzeczypospolitej: służbę w armii zaborczej, działalność niepodległościową w POW, walkę o granice państwa, wieloletnią służbę w Policji Państwowej oraz tragiczny finał w wyniku represji sowieckich. Jego udział w pierwszym rzucie ewakuacji policji kaliskiej we wrześniu 1939 r. stanowi istotny element tej biografii.
Cześć jego Pamięci !!!
Zródła:
Biuletyn Okręgowej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Łodzi Instytutu Pamięci Narodowej, t. VI, red. A. Głowacki, S. Abramowicz, Łódź 1998.
Majowa rocznica. Z parafii Czajków pochodzi aż sześciu żołnierzy, którzy walczyli pod Monte Cassino. Przeszli przez piekło sowieckich łagrów, a z „nieludzkiej ziemi” wyprowadził ich gen. Anders. O ich niezwykłej drodze, cierpieniu i odwadze opowiada ta publikacja.
Archiwalny artykuł prasowy ukazuje początki funkcjonowania gminy Czajków (1982). Opisuje organizowanie urzędu, powstawanie instytucji i usług dla mieszkańców oraz pierwsze działania lokalnych władz, które miały poprawić codzienne życie społeczności. To ciekawy zapis realiów epoki i rozwoju gminy widzianego oczami ówczesnej prasy.
Żródło: Głos Wielkopolski. 1982.10.04 R.38 nr162 Wyd.AB
Wielkopolski Urząd Wojewódzki w Poznaniu poszukuje informacji na temat miejsca spoczynku dwóch rolników – Wojciecha Kalety i Józefa Gałki, którzy w 1945 r. zostali zastrzeleni przez niemieckich żandarmów w lesie w pobliżu miejscowości Mielcuchy. Według przekazów mieli zostać pochowani w miejscu zbrodni.
Czy ktoś posiada wiedzę, czy w lesie znajduje się ich grób? A może ciała zostały po wojnie ekshumowane i przeniesione na któryś z cmentarzy? Jeśli tak – na który?
Każda informacja będzie bardzo cenna.
Dane osobowe
Dane osobowe
To poruszająca opowieść o mieszkańcu gminy Czajków, który przeszedł przez piekło obozów koncentracyjnych Gross-Rosen i Mauthausen-Gusen, a po wojnie doświadczył także represji komunistycznych.
Publikacja powstała na podstawie rodzinnych wspomnień, dokumentów archiwalnych oraz materiałów historycznych. Przypominam dramatyczne losy mieszkańca naszego regionu, pokazując siłę charakteru i walkę o przetrwanie.
Wacław Wróbel (1921-2018) - losy mieszkańca Klonu w czasie II wojny światowej
a także na platformie Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej Wacław Wróbel (1921–2018) - losy mieszkańca Klonu w czasie II wojny światowej
Składam podziękowania dla p. Romana Wróbla za pomoc w opracowaniu publikacji.
Nawiedzenie Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej w Czajkowie (1979)
Wyraźnym znakiem maryjnej pobożności była peregrynacja obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej, która w drugiej połowie XX wieku gromadziła wiernych w parafiach całego kraju.
W Czajkowie wydarzenie to zapisało się jako moment wyjątkowej jedności i duchowego ożywienia. Jak podkreślają źródła kronikarskie, przygotowania do nawiedzenia angażowały całą wspólnotę: duszpasterzy, rodziny, dzieci i młodzież. Uroczystości miały niezwykle podniosły charakter, a liczny udział wiernych świadczył o głębokim przywiązaniu mieszkańców do tradycji maryjnej.
Publikacja, która ocala pamięć
Nowe opracowanie powstało głównie w oparciu o zapisy kroniki parafialnej. Jego celem jest zachowanie od zapomnienia ważnego fragmentu lokalnego dziedzictwa religijnego i kulturowego. Publikacja przypomina, że nawet w niewielkiej wspólnocie mogą dokonywać się wydarzenia o wielkim znaczeniu duchowym i społecznym.
To nie tylko zapis historii – to także świadectwo wiary i troski o pamięć pokoleń. Autorzy podkreślają, że wydarzenie sprzed lat pozostawiło trwały ślad w życiu parafii i stało się inspiracją do dalszego pielęgnowania jedności oraz szacunku dla lokalnej tradycji.
Bo historia – także ta lokalna – żyje wtedy, gdy ją pamiętamy i przekazujemy dalej.
Dzień Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej.To czas, w którym zatrzymujemy się, by oddać hołd wszystkim zamordowanym, a szczególnie tym, którzy byli częścią naszej lokalnej wspólnoty. Wspominamy nauczycieli ze szkoływ Kuźnicy Grabowskiej, którzy zostali bestialsko zamordowani w Katyniu i fundatora tablicy ich upamiętniającej – ś.p. Senatora RP dr. Andrzeja Krzaka.
Zbrodnia Katyńska wpisana w historię Kuźnicy Grabowskiej - Wielkopolska Biblioteka CyfrowaKarta Miejskiego Gimnazjum Humanistycznego w Ostrzeszowie z prawem publiczności (1926)
Na karcie w kolumnie klasy II znajduje się m.in. podpis Walerego Gorgolewskiego. Poległ 12 maja 1944 r. pod Monte Cassino. Został pochowany tamże, na Polskim Cmentarzu Wojennym.
W tej samej kolumnie widnieją także podpisy Marii i Mieczysława Jarmużów, dzieci Melchiora Jarmuża, właściciela majątku w Rojowie.
W 1926 roku w całej Polsce przeprowadzono niezwykłą akcję społeczną, która dziś uznawana jest za jeden z najbardziej spektakularnych gestów międzynarodowej sympatii w dziejach II Rzeczypospolitej. Była nią Deklaracja podziwu i przyjaźni dla Stanów Zjednoczonych, przygotowana z okazji 150. rocznicy ogłoszenia amerykańskiej Deklaracji Niepodległości z 1776 roku.Inicjatywa polegała na zebraniu podpisów obywateli odradzającego się państwa polskiego i przekazaniu ich narodowi amerykańskiemu jako wyrazu wdzięczności i przyjaźni. W całym kraju przygotowano 111 ozdobnych ksiąg, w których znalazły się podpisy, listy, dedykacje oraz artystycznie wykonane karty przygotowane przez szkoły, urzędy i różne organizacje społeczne. Gotowe tomy zostały przekazane Stanom Zjednoczonym, a dziś przechowywane są w Bibliotece Kongresu w Waszyngtonie.
Skala przedsięwzięcia była ogromna. Szacuje się, że pod deklaracją podpisało się około 5,5 miliona obywateli Polski – uczniowie, nauczyciele, duchowni, urzędnicy państwowi, wojskowi, przedstawiciele świata nauki i kultury oraz zwykli mieszkańcy miast i wsi. W wielu szkołach podpisy składano całymi klasami, dlatego znaczną część kart wypełniają starannie zapisane nazwiska dzieci i młodzieży.
Powodów było kilka, a każdy z nich odwoływał się do ważnych doświadczeń historycznych młodego państwa polskiego.
Przede wszystkim była to forma podziękowania za poparcie sprawy polskiej na arenie międzynarodowej. Po 123 latach zaborów Polska odzyskała niepodległość w 1918 roku. Istotną rolę w jej odbudowie odegrało stanowisko Stanów Zjednoczonych, a szczególnie prezydenta Woodrowa Wilsona. W ogłoszonym przez niego w 1918 roku programie pokojowym, znanym jako Czternaście punktów Wilsona, znalazł się postulat utworzenia niepodległego państwa polskiego z dostępem do morza.
Drugim powodem była wdzięczność za pomoc humanitarną, jaką Stany Zjednoczone udzieliły Polsce w pierwszych latach po I wojnie światowej. Kraj był wówczas poważnie zniszczony, a wielu mieszkańców – szczególnie dzieci – cierpiało z powodu niedostatku żywności. Z pomocą przyszły amerykańskie organizacje charytatywne, przede wszystkim American Relief Administration, kierowana przez późniejszego prezydenta USA Herberta Hoovera. W latach 1919–1923 miliony polskich dzieci otrzymywały dzięki tej pomocy posiłki, odzież i lekarstwa. W wielu szkołach działały tzw. „kuchnie Hoovera”.
Trzecim ważnym elementem była chęć podkreślenia wspólnej historii obu narodów. Polacy przypominali, że już w XVIII wieku przedstawiciele polskiej szlachty i wojska uczestniczyli w walce o niepodległość Stanów Zjednoczonych. Wśród bohaterów amerykańskiej wojny o niepodległość znaleźli się m.in. Tadeusz Kościuszko i Kazimierz Pułaski. Deklaracja z 1926 roku była więc także symbolicznym nawiązaniem do tej tradycji wspólnej walki o wolność.
Akcja objęła praktycznie cały kraj. W szkołach, urzędach, instytucjach społecznych i jednostkach wojskowych przygotowywano specjalne karty przeznaczone do podpisów. W wielu miejscach tworzono je w niezwykle starannej formie – z ozdobnymi nagłówkami, kaligrafią, rysunkami uczniów, herbami miast czy fotografiami.
Szczególnie licznie w przedsięwzięciu uczestniczyły szkoły powszechne, w których podpisy składali uczniowie i nauczyciele. Dzięki temu w księgach znalazły się dziesiątki tysięcy nazwisk młodych Polaków urodzonych na początku XX wieku. Łącznie powstało ponad 30 tysięcy stron podpisów, które następnie oprawiono w monumentalne tomy.
Deklaracja podziwu i przyjaźni dla Stanów Zjednoczonych była czymś więcej niż tylko jubileuszowym gestem dyplomatycznym. Stała się symbolem wdzięczności narodu polskiego wobec Ameryki oraz wyrazem przekonania, że oba kraje łączy wspólna tradycja walki o wolność i niepodległość.
Dziś dokument ten ma również ogromną wartość historyczną. Zawarte w nim podpisy stanowią swoisty portret społeczeństwa II Rzeczypospolitej – zapis nazwisk milionów ludzi żyjących w Polsce w połowie lat dwudziestych XX wieku. Dla wielu współczesnych badaczy i rodzin jest to także niezwykłe źródło genealogiczne, pozwalające odnaleźć podpisy swoich dziadków i pradziadków sprzed stu lat.
Obecnie wszystkie tomy deklaracji zostały zdigitalizowane i udostępnione w internecie. Każdy może przeglądać karty z podpisami lub wyszukiwać konkretne nazwiska i miejscowości.
Portal projektu Polska 1926 – Portret zbiorowy II RP (wyszukiwarka podpisów) – umożliwia wyszukiwanie nazwisk, miejscowości i szkół oraz przeglądanie skanów stron.
Informacje o jego losie pochodzą z publikacji „Rejestr miejsc i faktów zbrodni popełnionych przez okupanta hitlerowskiego na ziemiach polskich w latach 1939–1945 – województwo kaliskie” (Warszawa, 1984).
W 1945 roku został zastrzelony w miejscowości Kraszewice, w powiecie Grabów nad Prosną, na terenie ówczesnego województwa kaliskiego. Egzekucji dokonał miejscowy Niemiec.
Po śmierci jego ciało zostało pochowane w Kraszewicach.
Historia Stanisława Pisuli jest jednym z wielu tragicznych świadectw terroru i przemocy, jakich doświadczali mieszkańcy ziem polskich podczas okupacji hitlerowskiej.
Żródła:
https://straty.pl/
Informacje o jego losie pochodzą z publikacji „Rejestr miejsc i faktów zbrodni popełnionych przez okupanta hitlerowskiego na ziemiach polskich w latach 1939–1945 – województwo kaliskie” (Warszawa, 1984).
W 1944 roku został zamordowany w miejscowości Kraszewice, w powiecie Grabów nad Prosną, na terenie ówczesnego województwa kaliskiego. Był ofiarą egzekucji — został rozstrzelany przez żandarmów po oskarżeniu o prowadzenie propagandy antyniemieckiej.
Po śmierci jego ciało pochowano w Kraszewicach.
Jego historia jest jednym z wielu tragicznych świadectw represji i przemocy stosowanych przez okupanta wobec ludności cywilnej.
Żródło: straty.pl (IPN)
Cmentarz parafialny Kraszewice
Bardziej wiarygodna wydaje się data śmierci 20 kwietnia 1940 która widnieje na nagrobku i którą potwierdza prawnuk Stanisłąwa Musialowicza - Remigiusz (prywatna korespondencja z autorem)
Jestem po lekturze wydawnictwa poświęconego Tadeuszowi Kulisiewiczowi ( wybitnemu grafikowi i rysownikowi pochodzącemu z Kalisza) i odbieram je jako publikację niezwykle dopracowaną i wartościową. Autorka, p. Sylwia Szydłowska pochodząca z Głuszyny z dużą wrażliwością i znawstwem prowadzi czytelnika przez biografię artysty, umiejętnie splatając jego losy z kontekstem historycznym, społecznym i artystycznym epoki. Narracja jest klarowna, żywa i wciągająca, a jednocześnie wolna od patosu. Po lekturze zostaje w pamięci zarówno sam Kulisiewicz, jak i klimat epoki, w której tworzył. Bogata ikonografia. Gorąco polecam!
Sylwia Szydłowska – historyczka sztuki, absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego. Adiunkt w Dziale Sztuki Muzeum Okręgowego Ziemi Kaliskiej w Kaliszu.
Podczas studiów odbywała praktyki i pracowała w Archiwum Budowlanym Miasta Wrocławia, Muzeum Uniwersytetu Wrocławskiego oraz w galerii BWA w Warszawie. Od 2016 roku zatrudniona w Muzeum Okręgowym Ziemi Kaliskiej, gdzie realizowała zadania związane z opracowaniem i udostępnianiem zbiorów muzealnych, w tym projekt muzeawielkopolski.pl oraz prace w repozytorium cyfrowym Biblioteki Narodowej polona.pl.
W 2020 roku była kuratorką wystawy Fibigerowie, poświęconej rodzinie kaliskich budowniczych pianin i fortepianów. W 2024 roku objęła opiekę nad zbiorami Tadeusza Kulisiewicza. Pochodzi ze wsi Głuszyna w południowej Wielkopolsce.
Redaktor prowadząca: Aleksandra Janiszewska
Redaktor pomocniczy: Waldemar Zdrojewski