Strony

12 lipca 2026

Historia budowy kościoła pw. św. Jana Chrzciciela w Dębiczu

 Zdjęcie kościoła w Dębiczu wykonane w 1967 

Historia kościoła w Dębiczu jest świadectwem wiary, wytrwałości i zaangażowania mieszkańców, którzy przez wiele lat dążyli do stworzenia własnego miejsca modlitwy.

Budowę świątyni rozpoczęto w 1938 roku. Prace postępowały sprawnie i przed wybuchem II wojny światowej wykonano solidne fundamenty. Mury kościoła osiągnęły wysokość około jednego metra, natomiast w miejscu przyszłego ołtarza głównego dochodziły do około 1,5 metra. Na placu budowy zgromadzono również materiały potrzebne do dalszych prac, w tym drewno przeznaczone na wykonanie więźby dachowej.

Początek budowy kościoła w Dębiczu (1938)

Wybuch II wojny światowej przerwał budowę. Okupanci zarekwirowali zgromadzone materiały budowlane, a drewno przygotowane na dach zostało wywiezione z Dębicza i wykorzystane do innych celów. Niedokończona świątynia przez wiele lat pozostawała jedynie niemym świadkiem przedwojennych planów i marzeń mieszkańców.

Po zakończeniu wojny nie udało się od razu wznowić prac budowlanych. Po śmierci księdza Zdzisława Kaczorowskiego do parafii w Giżycach przybył ksiądz Jan Jagiełło. To właśnie on z ogromnym zaangażowaniem podjął starania o ukończenie budowy kościoła w Dębiczu. Dzięki jego wytrwałości oraz ofiarności i pracy parafian budowę doprowadzono do szczęśliwego końca.

Zanim ukończono budowę obecnego kościoła w Dębiczu, życie religijne mieszkańców koncentrowało się w dawnej remizie strażackiej. To właśnie tam odprawiano Msze Święte i nabożeństwa. W remizie urządzono niewielki ołtarz, który na czas liturgii stawał się centrum modlitwy miejscowej społeczności.

Budynek pełnił jednak również funkcję świetlicy wiejskiej. Odbywały się w nim zebrania mieszkańców, a także zabawy i potańcówki. Na czas tych wydarzeń ołtarz był zasłaniany. Dziś nie wiadomo już dokładnie, jak wyglądał ani co się na nim znajdowało. Nie zachowały się informacje, czy umieszczony był tam obraz, krzyż lub inne elementy wyposażenia. Wiedza o tym ołtarzu przetrwała jedynie we wspomnieniach najstarszych mieszkańców.

Po ukończeniu budowy kościoła w 1960 roku wszystkie nabożeństwa przeniesiono do nowej świątyni. Dawna remiza strażacka przestała pełnić swoją funkcję i z czasem została rozebrana. Obecnie w miejscu, gdzie niegdyś stał budynek, znajduje się zatoczka autobusowa, przystanek oraz niewielki plac.

Warto przypomnieć, że stara remiza strażacka, która przez pewien czas pełniła również funkcję kaplicy, została wybudowana w czynie społecznym przez mieszkańców Dębicza. Była nie tylko siedzibą miejscowej straży pożarnej, ale także ważnym miejscem życia społecznego i religijnego wsi.

Budowę nowej remizy strażackiej, usytuowanej w innej części Dębicza, rozpoczęto w 1963 roku. Po kilku latach prac obiekt został ukończony i oddany do użytku w październiku 1967 roku. Od tego czasu to właśnie nowa remiza przejęła funkcję siedziby miejscowej jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej, kontynuując tradycję społecznego zaangażowania mieszkańców Dębicza.

Kościół został ukończony w 1960 roku. Od tego czasu rozpoczęły się w nim regularne nabożeństwa i życie religijne miejscowej społeczności. Patronem świątyni został św. Jan Chrzciciel. Wybór ten był również wyrazem wdzięczności dla księdza Jana Jagiełły, którego wysiłek i determinacja pozwoliły dokończyć dzieło rozpoczęte jeszcze przed wojną.

Ksiądz Jan Jagiełło pełnił posługę duszpasterską w parafii Giżyce, skąd do Dębicza przyjeżdżał koniem zaprzężonym do bryczki. Bez względu na porę roku – zarówno latem, jak i zimą – pokonywał tę drogę, aby odprawić Mszę Świętą i spotkać się z wiernymi. W czasie nabożeństw koń znajdował schronienie w stajni jednego z gospodarzy mieszkających w pobliżu kościoła. Ten obraz do dziś pozostaje we wspomnieniach najstarszych mieszkańców jako symbol oddania kapłana swojej posłudze.

Po ukończeniu świątyni odbywały się w niej Msze Święte, uroczystości Pierwszej Komunii Świętej, śluby oraz kilka ceremonii pogrzebowych. Prowadzono również katechezę dla dzieci i młodzieży. Kościół stał się ważnym miejscem życia religijnego i społecznego mieszkańców Dębicza oraz okolicznych wsi.


Ksiądz Jan Jagiełło planował utworzenie samodzielnej parafii w Dębiczu. W jej skład miały wejść miejscowości Dębicze, Zawady, Skrzynki, Kopeć oraz Kiełpiń. Przygotowania były bardzo zaawansowane – wyznaczono nawet teren pod przyszły cmentarz parafialny. Niestety, ciężka choroba księdza, a następnie jego śmierć sprawiły, że plany te nie zostały zrealizowane i parafia w Dębiczu nigdy nie powstała.

Po śmierci księdza Jana Jagiełły życie religijne uległo zmianie. Uroczystości, które wcześniej odbywały się w kościele w Dębiczu, ponownie zaczęto sprawować w kościele parafialnym w Giżycach.

Dzieje kościoła w Dębiczu pokazują, jak wielkie znaczenie dla lokalnej społeczności mogą mieć wiara, wytrwałość i wspólna praca. Dzięki determinacji księdza Jana Jagiełły oraz zaangażowaniu mieszkańców udało się zrealizować marzenie, które narodziło się jeszcze przed II wojną światową. Do dziś świątynia pw. św. Jana Chrzciciela pozostaje symbolem historii Dębicza i świadectwem wysiłku wielu pokoleń jego mieszkańców.




I Komunia Św. - ks. Jan Jagiełło

Wykończenie świątyni

Po ukończeniu budowy w 1960 roku kościół w Dębiczu nie miał jeszcze otynkowanych ścian zewnętrznych. Przez pierwsze lata wierni gromadzili się w świątyni zbudowanej z pustaków. Dach pokryty był wówczas czerwoną dachówką.

Dopiero w późniejszych latach, jeszcze za probostwa księdza Jana Jagiełły, wykonano tynki zewnętrzne, nadając kościołowi wygląd zbliżony do obecnego. Był to kolejny etap prac prowadzonych dzięki zaangażowaniu parafian i trosce proboszcza o rozwój świątyni.

Po wielu latach, już po zakończeniu posługi księdza Jana Jagiełły, przeprowadzono następny remont. Wówczas zdemontowano starą dachówkę, a dach kościoła pokryto blachą, która do dziś zabezpiecza budynek przed działaniem warunków atmosferycznych.

Rozbudowa i gruntowny remont kościoła

Kościół w Dębiczu został wzniesiony z pustaków, co w tamtych czasach było rozwiązaniem trwałym i stosunkowo nowoczesnym. Choć po ukończeniu budowy świątynia spełniała swoją podstawową funkcję, przez kolejne lata stopniowo ją upiększano i dostosowywano do potrzeb wiernych.

Po wielu latach, już za czasów proboszcza księdza Grzegorza Mazurkiewicza, mieszkańcy Dębicza oraz okolicznych miejscowości podjęli decyzję o przeprowadzeniu gruntownego remontu kościoła. Inicjatywa ta wyszła przede wszystkim od samych parafian, którzy uznali, że świątynia wymaga odnowienia i modernizacji.

Szczególne zaangażowanie w organizację i prowadzenie prac wykazali pan Czesław Płocki oraz pan Józef Szewczyk z Dębicza. W remont włączyło się również wielu innych mieszkańców Dębicza, Kiełpinia, Kopcia, Skrzynek i Zawad. Prowadzono zbiórki pieniędzy, a ci, którzy nie mogli wesprzeć przedsięwzięcia finansowo, pomagali swoją pracą lub przekazywali materiały budowlane. Część mieszkańców ofiarowała drewno, z którego wykonano nowe ławki do kościoła.

Zakres przeprowadzonych prac był bardzo szeroki. Wykonano nową elewację świątyni, odnowiono i pomalowano dach, wybudowano nowe ogrodzenie wokół kościoła oraz odmalowano całe wnętrze. Wymieniono podłogi, wykonano nowe ławki, a w prezbiterium ułożono nową, starannie wykończoną i polakierowaną podłogę.

Jedną z najważniejszych zmian było wybudowanie chóru, którego wcześniej w kościele nie było. Umieszczono na nim organy oraz przygotowano miejsce dla wiernych uczestniczących w liturgii. Odnowiono także oba boczne ołtarze, wykonano boazerię na suficie oraz na dolnych częściach ścian wokół całego wnętrza świątyni. Gładkie szyby w oknach zastąpiono szkłem ornamentowym, co poprawiło estetykę wnętrza i nadało mu bardziej sakralny charakter.

Po lewej stronie kościoła dobudowano kaplicę przedpogrzebową, ułatwiając organizację uroczystości pogrzebowych. Wymieniono również główne drzwi wejściowe do świątyni. W ramach prac wykonano nową ambonę, stół liturgiczny oraz nowe fotele dla celebransów, które zostały ufundowane przez ofiarodawców wspierających remont kościoła. Dzięki tym zmianom wnętrze świątyni zyskało nie tylko odnowiony wygląd, ale również nowe wyposażenie służące sprawowaniu liturgii.

W dowód wdzięczności dla człowieka, który doprowadził do ukończenia budowy kościoła, na fasadzie świątyni umieszczono pamiątkową tablicę poświęconą księdzu Janowi Jagielle.

Jak wspominają mieszkańcy, ksiądz Grzegorz Mazurkiewicz nie był  inicjatorem tego przedsięwzięcia. To przede wszystkim mieszkańcy Dębicza oraz okolicznych miejscowości – Dębicza, Kiełpinia, Kopcia, Skrzynek i Zawad – wzięli sprawy w swoje ręce. Dzięki ich determinacji, wspólnej pracy i ofiarności kościół zyskał wygląd, który możemy podziwiać obecnie. Dzisiejszy stan świątyni jest przede wszystkim owocem zaangażowania lokalnej społeczności, która po raz kolejny udowodniła, jak ważnym miejscem jest dla niej kościół w Dębiczu.

Wielkanocne tradycje w kościele w Dębiczu

Przez wiele lat, prawdopodobnie aż do czasu objęcia parafii przez księdza Grzegorza Mazurkiewicza, w kościele w Dębiczu pielęgnowano bogate tradycje związane z obchodami Wielkanocy. Każdego roku przygotowywano Grób Pański, przy którym wartę pełnili strażacy oraz mieszkańcy, podkreślając uroczysty charakter Triduum Paschalnego. W świątyni odprawiana była również Msza Rezurekcyjna, gromadząca licznie wiernych z Dębicza i okolicznych miejscowości.

Choć uroczystości wielkanocne odbywały się także w kościele parafialnym w Giżycach, mieszkańcy Dębicza mogli przeżywać najważniejsze święta roku liturgicznego również w swojej świątyni. Z biegiem lat zwyczaj ten zanikł i za kolejnych duszpasterzy zrezygnowano z organizowania Grobu Pańskiego oraz Mszy Rezurekcyjnej w kościele w Dębiczu.

Źródła

Artykuł powstał na podstawie relacji ustnych przekazanych przez dziadków pana Przemysława Błacha, którzy mieszkali w bezpośrednim sąsiedztwie kościoła w Dębiczu i byli świadkami wielu opisywanych wydarzeń. Ich wspomnienia stanowią cenne świadectwo lokalnej historii i zachowują pamięć o ludziach, którzy przyczynili się do powstania tej świątyni.

Dom dziadków pana Przemysława Błacha znajdował się w bezpośrednim sąsiedztwie kościoła w Dębiczu. Budynek ten odegrał również niewielką, lecz interesującą rolę w historii miejscowej świątyni.

Wcześniejszy, drewniany dom, kryty słomą, spłonął podczas wielkiego pożaru Dębicza, który miał miejsce 1 kwietnia 1960 roku. Ogień strawił wówczas całe gospodarstwo należące do dziadków pana Przemysława Błacha – dom mieszkalny, obory, stodołę oraz pozostałe zabudowania gospodarcze. Płomienie objęły również wiele sąsiednich gospodarstw położonych w pobliżu kościoła. Silny wiatr sprawił, że pożar rozprzestrzeniał się błyskawicznie i niemal wszystkie budynki kryte słomą uległy całkowitemu zniszczeniu. Według relacji mieszkańców spłonęła wówczas niemal połowa wsi. Ocalał natomiast kościół, który dzięki murowanej konstrukcji i dachowi pokrytemu dachówką nie został objęty ogniem.

 Po tej tragedii rodzina wybudowała nowy, murowany dom, przykryty dachówką. Ze względów finansowych nie udało się jednak od razu wykończyć całego budynku. Część od strony kościoła przez pewien czas pozostawała w stanie surowym wewnątrz.

Ksiądz Jan Jagiełło wiązał z tym budynkiem pewne plany. Rozważał odkupienie niewykończonej części domu z przeznaczeniem na przyszłą plebanię, gdyby udało się utworzyć samodzielną parafię w Dębiczu. Pomysł ten nigdy jednak nie został zrealizowany. Choroba i przedwczesna śmierć księdza przerwały zarówno starania o utworzenie nowej parafii, jak i wszystkie związane z nią inwestycje.

Historia ta jest kolejnym świadectwem tego, jak dalekosiężne były plany księdza Jana Jagiełły dotyczące rozwoju życia religijnego w Dębiczu. Choć wielu z tych zamierzeń nie udało się urzeczywistnić, pozostają one ważnym elementem pamięci mieszkańców i historii miejscowości.


Cegiełka kwestarska na budowę kościoła w Dębiczu – pamiątka zaangażowania mieszkańców w tworzenie świątyni.


 Kościół w Dębiczu wzniesiony za probostwa ks. Jana Jagiełły






Nawa główna kościoła w Dębiczu.



Obraz św. Jana Chrzciciela.
 Patronem kościoła został św. Jan Chrzciciel z inicjatywy budowniczego świątyni, ks. Jana Jagiełły, którego patron nosił to samo imię. Corocznie 24 czerwca, w uroczystość Narodzenia św. Jana Chrzciciela, w kościele obchodzony jest odpust parafialny.




29 czerwca 2026

Piotr Bednarz (1949-2009). Życie, działalność i pamieć regionalna

29 czerwca 1949 roku w Jeleniach koło Kraszewic urodził się Piotr Bednarz – robotnik, związkowiec i działacz opozycji demokratycznej w PRL. Był jednym z czterech działaczy dolnośląskiej „Solidarności” –  którzy w grudniu 1981 roku uczestniczyli w słynnej akcji ukrycia 80 milionów złotych pobranych z konta NSZZ „Solidarność”, ratując środki przed przejęciem przez władze stanu wojennego.

O życiu, działalności i pamięci Piotra Bednarza przypomina publikacja z 2019 roku. W dniu rocznicy jego urodzin warto przywołać postać człowieka, którego odwaga i zaangażowanie na trwałe wpisały się w historię walki o wolną Polskę.


22 czerwca 2026

Wszystkie drogi prowadzą do… Kuźnicy Grabowskiej

 Przeglądając dawne mapy można czasem odkryć zaskakujące świadectwa historii. Jednym z takich znalezisk jest mapa przedstawiająca trakty i drogi w okolicach Grabowa w dawnym powiecie ostrzeszowskim, pochodząca z zasobów Archiwum Głównego Akt Dawnych i datowana na lata 1775–1800.

Na historycznej mapie uwagę zwraca szczególnie Kuźnica Grabowska, do której – można powiedzieć nieco żartobliwie – prowadzą wszystkie drogi. Miejscowość stanowiła ważny punkt na sieci lokalnych traktów, łączących okoliczne wsie i dobra ziemskie. Układ dawnych dróg przypomina, jak istotną rolę pełniła Kuźnica Grabowska już pod koniec XVIII wieku jako lokalny ośrodek komunikacyjny i gospodarczy m.in, wiódł tu trakt z Warszawy, przez Piotrków, Sieradz do Wrocławia.

To ciekawe kartograficzne odkrycie zawdzięczamy panu Przemysławowi Godyli z Grabowskiego Towarzystwa Historycznego, który odnalazł mapę w zasobach Archiwum Głównego Akt Dawnych. Oryginał mapy dostępny jest w serwisie „Szukaj w Archiwach”.


Skan - Szukaj w Archiwach

Takie dokumenty są bezcennym źródłem wiedzy o przeszłości naszych miejscowości. Pokazują nie tylko granice i nazwy osad, ale także dawne szlaki, którymi przez wieki podążali mieszkańcy tych ziem – kupcy, rzemieślnicy, podróżni i okoliczni gospodarze.

Dawne mapy przypominają nam, że historia miejscowości zapisana jest nie tylko w kronikach i dokumentach, ale także w drogach, które przez stulecia łączyły ludzi i miejsca.

11 czerwca 2026

W 100. rocznicę śmierci ks. Edmunda Tarchalskiego

 Odwiedzając w tych dniach groby naszych bliskich, warto zatrzymać się również przy nagrobku jedynego proboszcza czajkowskiego spoczywającego wraz matką na miejscowym cmentarzu. Właśnie zbliża się 100. rocznica jego śmierci, co stanowi szczególną okazję do chwili pamięci i modlitwy.

Więcej o tej postaci




9 czerwca 2026

Mieszkaniec Mielcuch w sowieckim łagrze. Historia Stanisława Grzegorka

Miał zaledwie 27 lat. Mieszkaniec Mielcuch został zmobilizowany we sierpniu 1939 roku, a po agresji Związku Sowieckiego trafił do niewoli. Następnie został wywieziony do łagru na północy Rosji, gdzie zmarł w lipcu 1940 roku. Dziś jego tragiczna historia jest całkowicie zapomniana. Warto przywrócić pamięć o jednym z wielu mieszkańców naszej okolicy, których życie zniszczyła wojna.

Stanisław Grzegorek urodził się 7 maja 1912 roku w Mielcuchach w gminie Czajków, w powiecie ostrzeszowskim. Był synem Franciszka Grzegorka (ur. 1877) i Marianny Weroniki z domu Betka (1887–1986). Wychowywał się w licznej rodzinie. Miał dwie starsze siostry: Mariannę (1907–1997) i Stanisławę (1910–1975), a także młodsze rodzeństwo: braci Andrzeja (1914–1971), Stefana Władysława (1917–1918) i Władysława (1918–1999) oraz siostry Józefę (1921–1921), Annę Józefę (1922–1974) i Janinę (1925–1926).*

W sierpniu 1939 roku został zmobilizowany do Wojska Polskiego. W czasie kampanii polskiej znalazł się na Wołyniu, gdzie po agresji Związku Sowieckiego na Polskę został aresztowany 19 września 1939 roku. Następnie osadzono go w obozie w Krzywym Rogu na terenie Ukraińskiej SRR, gdzie przebywał od 1939 do 1940 roku.

14 czerwca 1940 roku został przewieziony do obozu pracy Siewżeldorłag (Siewiernaja Żeleznodorożnaja Łagier’) w Republice Komi na terenie Rosyjskiej FSRR. W ciężkich warunkach panujących w systemie sowieckich obozów pracy przymusowej zmarł tam 29 lipca 1940 roku.

Informacje o jego losach zachowały się w dokumentach przechowywanych w Centralnym Archiwum Wojskowym, między innymi w aktach pochowania jeńców, aktach zgonu oraz alfabetycznej kartotece ewidencyjnej jeńców z 1939 roku znajdujących się w Kolekcji Akt Rosyjskich.

Zachowały się także informacje w Wykazie poległych i zmarłych żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych na obczyźnie w latach 1939-1946, Instytut Historyczny im. gen Sikorskiego, Londyn 1952, s. 353 i 359




Dodatkowe informacje o Stanisławie Grzegorku zawiera publikacja Barbary Affek-Bujalskiej i Edwarda Pawłowskiego Księga pochowanych żołnierzy polskich poległych w II wojnie światowej. Tom 5. Jeńcy i internowani (Pruszków 1996). Według autorów był on żołnierzem Wojska Polskiego w stopniu szeregowego. Po dostaniu się do niewoli sowieckiej przebywał jako jeniec wojenny, a następnie poniósł śmierć w lipcu 1940 roku podczas pobytu w sowieckim obozie.

*Stanisław Grzegorek 1912–… – Nasi krewni (portal genealogiczny p. Wojciecha Gracza)

** Republika Komi leży po zachodniej stronie gór Ural, na północnym wschodzie Niziny Wschodnioeuropejskiej, w północno-wschodniej europejskiej części Rosji. Graniczy z Krajem Permskim, obwodami: archangielskim, kirowskim, swierdłowskim oraz z okręgami autonomicznymi: Nienieckim, Chanty-Mansyjskim i Jamalsko-Nienieckim.