Strony
- Od autora
- Biblioteczka Szkiców historycznych
- Publikacje na Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej
- Artykuły w Kwartalniku "Ostrzeszowska Kultura"
- Publikacje na portalu Regionalia Ziemi Łódzkiej
- Artykuły o tematyce historycznej
- Zestawienie ważniejszych artykułów
- Moje artykuły na portalu dzieje.pl
- Publikacje na Academia.edu
- Projekty historyczne
- Nagrody i wyróżnienia
- Laureaci konkursów historycznych
- Dzieje Kuźnicy Grabowskiej
- 150. rocznica powstania styczniowego
- Zbrodnia Katyńska wpisana w historię Kuźnicy Grabowskiej
- 60 lat Drużyny Harcerskiej
- Pamięci autora „Elementarza”
- Pamięci Stanisława Sumy (1.09.2016)
- Rys historyczny parafii Kraszewice
- 150 lat parafii Kraszewice w obiektywie
- Krzyże i kapliczki przydrożne w parafii Kraszewice 1976
- Poczet proboszczów i wikariuszy parafii Kraszewice
- Dzieje Kraszewic
- 45. rocznica Nawiedzenia Matki Bożej w Kraszewicach (22.08.1979)
- Kuźnicka jubilatka im. Kardynała Karola Wojtyły
- Spuścizna kulturowa Leona Nalepy
- Lekcja Wolności - 2014
- Spis ludności Parafii Kraszewice w latach 1790 - 1791
- Zabytki naszego regionu
- Mieszkańcy naszego regionu na archiwalnej fotografii
- Cyfrowe Archiwum Dokumentacji Regionalnej
- Organizacje strzeleckie naszego regionu w II Rzeczpospolitej
- Nasz region (1935) w "Informatorze wieluńskim" - w...
- Baza polecanych linków i literatury
- Dzieje parafii Czajków
- Dzieje Czajkowa i okolic
- Poczet proboszczów i wikariuszy parafii Czajków
- Indeksacja metryk parafii Kraszewice 1808-1867
- Kraszewickie i giżyckie nagrobki z historią
- Kapliczki parafii Czajków 2010
- Etymologia nazwiska Krzywaźnia
- Szlacheccy przodkowie z okresu XVII- XIX wieku
- Czajków na stronach CDEW
- Galeria moich przodków
- Biogramy (wybrane)
- 100 lat parafii Czajków (1919-2019)
- Huta szkła w Jeziorkach
- Na powstańczym szlaku 1863 w Kuźnicy Grabowskiej
- Żródła do dziejów parafii Kraszewice
- Zródła do dziejów Kraszewic
- Odsłonięcie tablicy gen. Andersa
- Filmoteka i audioteka regionalna
- Wystawa godła polskiego
- 100 lat w służbie społeczeństwu
- Dawny Czajków i okolice
- Dzieje Rojowa
- Krypty rojowskiego kościoła
- Kapliczki parafii Kraszewice 2001-2010
- Opracowania p. Stanisława Jeziornego
- Wojenne losy rodziny Janasów
- Wirtualny przewodnik po zabytkach kościoła w Kraszewicach
- Pamiątki po bohaterach Monte Cassino
- Dwudziestolecie miedzywojenne
- Kraszewice na stronach CDEW
- Dawne Kraszewice
- Stare mapy regionu
- Kraszewice w przedwojennej prasie
- Męczennicy Dachau
- Genealogia na skróty
- W hołdzie żołnierzom wojny obronnej 1939
- Odsłonięcie pomnika w Kuźnicy Grabowskiej 2009
- Powojenna Kuźnica Grabowska w kolorze
- Przedwojenna Kuźnica Grabowska w kolorze
- Kuźnica Grabowska w przedwojennej prasie
- Jan Zabłocki - wójt kolonii Augustynów
- Uczniowski Klub Sportowy Łużyca (1995-2010)
- 105. rocznica Odzyskania Niepodległości - relacja fotograficzna
- Regionaliści naszych stron - mały słownik biograficzny
- Bibliografia historii Kuźnicy Grabowskiej
- Ostrzeszowska Kultura - kwartalnik regionalny
- 45. rocznica Nawiedzenia Matki Bożej w Czajkowie
- Upamiętnienie bohaterów bitwy o Monte Cassino z Kuźnicy Grabowskiej
- Historia regionu na starych zdjęciach
- Proboszczowie parafii Giżyce
8 października 2026
4 października 2026
2 października 2026
25 września 2026
Ks. Piotr Gutman (1857–1907). Proboszcz i budowniczy kościoła w Kraszewicach (1887–1907)
W niemowlęctwie stracił ojca a w dzieciństwie matke. Mimo to został księdzem.
Ks. Piotr Gutman (1857–1907). Proboszcz i budowniczy kościoła w Kraszewicach (1887–1907)
23 września 2026
18 września 2026
12 września 2026
Ślad na żeliwie. Jan Kanty Wierzbicki (1787-1826)
Nowa publikacja - Ślad na żeliwie. Jan Kanty Wierzbicki (1787-1828)
4 września 2026
25. rocznica śmierci s. Eleonory Ciomek
W najbliższych dniach przypada 25. rocznica śmierci s. Eleonory Ciomek, z urodzenia kraszewiczanki, należącej do Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego à Paulo – szarytek. Nazwa ta wywodzi się od francuskiego słowa charité, oznaczającego miłosierdzie. I właśnie to miłosierdzie s. Eleonora niosła przez całe swoje życie – swoim wychowankom, podopiecznym, a także osobom internowanym w okresie stanu wojennego.
Szczególne miejsce w jej działalności zajmowała troska o zachowanie pamięci o ks. Franciszku Strugale. To właśnie ta wspólna troska połączyła mnie z s. Eleonorą, choć nigdy nie miałem okazji poznać jej osobiście.
Wspomnienie o s. Eleonorze jest więc również opowieścią o ludziach, którzy swoją codzienną pracą, wrażliwością i troską o innych pozostawili trwały ślad w pamięci kolejnych pokoleń.
Przygotowane publikacje uzupełniają materiały archiwalne, wspomnienia oraz ikonografia, pozwalające bliżej przyjrzeć się jej życiu, działalności i ludziom, których spotkała na swojej drodze.
S. Eleonora Ciomek (1931-2001) w 25. rocznicę śmierci - Wielkopolska Biblioteka Cyfrowa
29 sierpnia 2026
Józef Oxiński w Towarzystwie Wzajemnej Pomocy Uczestników Powstania Polskiego 1863/64
Losy uczestników powstania styczniowego nie zakończyły się wraz z upadkiem walk w 1864 roku. Wielu powstańców, którzy po klęsce powstania znaleźli się na emigracji lub na terenie innych zaborów, przez lata zmagało się z trudną sytuacją materialną. Szczególnie dotyczyło to tych, którzy po wydarzeniach 1863–1864 roku osiedlili się w Galicji, pozostając często bez stałego źródła utrzymania.
Właśnie z myślą o takich osobach powstało Towarzystwo Wzajemnej Pomocy Uczestników Powstania Polskiego 1863/64 r. Była to organizacja o charakterze samopomocowym, działająca w Galicji, której celem było niesienie pomocy byłym powstańcom – zarówno materialnej, jak i niematerialnej. Towarzystwo skupiało uczestników powstania, którzy po jego upadku znaleźli się w trudnym położeniu i potrzebowali wsparcia.
Do grona członków Towarzystwa należał również Józef Oxiński, jeden z uczestników powstania styczniowego. Jak wynika z zachowanej dokumentacji, 22 lutego 1889 roku został przyjęty do Towarzystwa w charakterze członka czynnego.
Informacja ta ma szczególne znaczenie biograficzne. Pokazuje bowiem, że ćwierć wieku po upadku powstania styczniowego Józef Oxiński nadal pozostawał związany ze środowiskiem jego uczestników. Towarzystwo było nie tylko instytucją pomocy, ale także formą podtrzymywania więzi pomiędzy dawnymi powstańcami i świadectwem pamięci o wydarzeniach 1863/64 roku.
Dla Józefa Oxińskiego rok 1889 był więc kolejnym ważnym momentem w jego powstańczej biografii – tym razem już nie na polu walki, lecz w środowisku ludzi, których połączyły wspólne doświadczenia powstania styczniowego.
22 lutego 1889 r. – Józef Oxiński zostaje członkiem czynnym Towarzystwa Wzajemnej Pomocy Uczestników Powstania Polskiego 1863/64 r.
Skany dzięki uprzejmości p. Marcina Niewaldy
https://powstanie.okiem.pl
[Ogłoszenie] : [Inc.:] Towarzystwo Wzajemnej Pomocy uczestników powstania polskiego z roku 1863/4 r. [Ogłoszenie] : [Inc.:] Towarzystwo Wzajemnej Pomocy uczestników powstania polskiego z roku 1863/4 r. - Treść publikacji - Kujawsko-Pomorska Biblioteka Cyfrowa
Tragiczna śmierć Jana Trzaski – kontrolera poczty granicznej w Kraszewicach
W przedwojennej historii Kraszewic odnajdujemy wiele drobnych, prasowych wzmianek, które pozwalają dziś odtworzyć nie tylko wydarzenia, lecz także losy ludzi związanych z miejscowością. Jedną z nich jest wspomnienie pośmiertne poświęcone Janowi Trzasce, pracownikowi administracji granicznej, który zmarł po długiej i ciężkiej chorobie.
Kontroler poczty granicznej w Kraszewicach
Jan Trzaska pełnił funkcję kontrolera poczty granicznej w Kraszewicach, a więc pracował w miejscu szczególnie istotnym dla funkcjonowania ówczesnej granicy państwowej. W artykule zaznaczono, że jego stanowisko znajdowało się „naprzeciw Komory Celnej w Podgrabowie”.
Kraszewice, położone w bezpośrednim sąsiedztwie granicy, były w tym okresie miejscem, gdzie koncentrował się ruch związany z kontrolą graniczną, pocztą oraz wymianą handlową. Praca osób zatrudnionych w służbach granicznych wymagała więc odpowiedzialności i codziennego kontaktu zarówno z mieszkańcami okolicy, jak i osobami przekraczającymi granicę.
Śmierć w wieku zaledwie 32 lat
Jak informuje nekrolog, Jan Trzaska zmarł 13. dnia miesiąca po długiej i ciężkiej chorobie. Miał zaledwie 32 lata. Jego śmierć była szczególnie bolesna dla najbliższych, ponieważ pozostawił żonę oraz troje małych dzieci.
Autor wspomnienia nie ograniczył się jednak do podania informacji o śmierci. Przedstawił Jana Trzaskę jako człowieka, który cieszył się dużym szacunkiem zarówno w środowisku zawodowym, jak i wśród mieszkańców okolicy.
Podkreślono jego religijność oraz przywiązanie do zasad wiary. Był przedstawiany jako wzorowy mąż i ojciec, gorliwy urzędnik, serdeczny przyjaciel oraz człowiek szlachetny i wrażliwy na potrzeby innych.
„Liczny orszak pogrzebowy”
O tym, jak dużym szacunkiem cieszył się zmarły, miała świadczyć jego ostatnia droga. W pogrzebie uczestniczyli nie tylko członkowie rodziny i znajomi, lecz także liczni urzędnicy oraz mieszkańcy okolicy.
Autor wspomnienia zwraca uwagę na wyjątkowo liczny orszak pogrzebowy, widząc w nim świadectwo żalu całej lokalnej społeczności. Śmierć młodego urzędnika była bowiem stratą nie tylko dla jego rodziny, ale również dla środowiska, w którym przez lata pracował i żył.
Szczególnie przejmująco brzmi końcowa część tekstu, w której autor zwraca uwagę na pozostawioną przez Jana Trzaskę rodzinę. Młoda wdowa i troje dzieci zostały bez męża i ojca, a ich sytuacja musiała budzić współczucie mieszkańców Kraszewic i okolic.
Świadectwo życia Kraszewic sprzed lat
Ten krótki prasowy nekrolog jest dziś cennym źródłem do poznania historii Kraszewic. Nie tylko utrwala pamięć o Janie Trzasce, ale także pokazuje funkcjonowanie miejscowości jako ośrodka związanego z ochroną i obsługą granicy państwowej.
Jest również świadectwem ówczesnych relacji społecznych. Z tekstu wyłania się obraz niewielkiej społeczności, w której śmierć młodego, szanowanego urzędnika była wydarzeniem dotykającym szerokiego grona mieszkańców.
Dla współczesnego czytelnika szczególnie poruszający pozostaje fakt, że za krótką prasową notatką kryje się historia 32-letniego człowieka, jego żony i trojga małych dzieci. Dzięki zachowanej wzmiance możemy dziś przywrócić pamięci Jana Trzaskę – jednego z urzędników związanych z przedwojennymi Kraszewicami i tutejszą granicą.
Czajków ponownie samodzielną gminą (1982). „Powinno ubyć trosk”
W 1982 roku Czajków ponownie stał się samodzielną gminą. Było to zwieńczenie trwających około dziesięciu lat starań miejscowych działaczy i mieszkańców, którzy nie pogodzili się z wcześniejszymi zmianami administracyjnymi.
W 1972 roku Czajków utracił możliwość samodzielnego rozstrzygania o własnych sprawach. Początkowo planowano włączenie miejscowości do gminy Kuźnica Grabowska, czemu mieszkańcy zdecydowanie się sprzeciwili. Ostatecznie zarówno Czajków, jak i Kuźnica Grabowska znalazły się w granicach gminy Grabów. Jak zauważa autor artykułu, w ten sposób powstała największa gmina w ówczesnym województwie kaliskim i jedna z największych w kraju.
Reaktywowanie gminy nastąpiło po dziesięciu latach oczekiwania i zabiegów. Nowa jednostka administracyjna obejmowała około 7000 hektarów, z czego około 3000 ha stanowiły użytki rolne. Zamieszkiwało ją 3043 mieszkańców. Charakterystycznym elementem krajobrazu były rozległe kompleksy leśne, zajmujące około 42 procent powierzchni gminy. Na licznych stawach funkcjonowało Państwowe Gospodarstwo Rybackie „Królewskie”, zajmujące się hodowlą karpia.
Nowe władze gminy otrzymały do dyspozycji dawny budynek Gromadzkiej Rady Narodowej. W pobliżu znajdował się ośrodek zdrowia, w którym pracowało dwóch lekarzy. We wrześniu 1982 roku powołano również Zbiorczą Szkołę Gminną. Czajków posiadał już wówczas dobrze wyposażoną bazę Gminnej Spółdzielni, placówki handlowe i gastronomiczne oraz własną piekarnię. W każdej z sześciu wsi sołeckich działało kółko rolnicze zapewniające rolnikom obsługę techniczną.
Pierwszym naczelnikiem reaktywowanej gminy został Jerzy Łuszczek. Jego pierwsze dni urzędowania wypełniły rozmowy z mieszkańcami. Już pierwszego dnia przyjął 15 interesantów, którzy zgłaszali sprawy związane m.in. z rolnictwem, meldunkami i opieką społeczną. Rozmawiano także z osobami zainteresowanymi pracą w Urzędzie Gminy.
Przed nowym naczelnikiem i mieszkańcami stało jednak wiele problemów. Szczególnie pilne były kwestie dróg, wodociągów, komunikacji i rozwoju infrastruktury. Łuszczek zapowiadał, że będzie zabiegał o pomoc i środki finansowe na szczeblu wojewódzkim, jednocześnie licząc na aktywność samych mieszkańców.
W artykule mocno wybrzmiewa przekonanie, że odzyskanie własnej administracji powinno oznaczać również większą odpowiedzialność mieszkańców za rozwój miejscowości. Autor zwraca uwagę, że gmina była najmniejszą jednostką tego typu w województwie, dlatego jej możliwości finansowe były ograniczone. Nadzieję wiązano więc także z czynami społecznymi i zaangażowaniem mieszkańców.
Artykuł opublikowany pod znamiennym tytułem „Powinno ubyć trosk” jest dziś interesującym świadectwem pierwszych dni samodzielności Czajkowa. Pokazuje nie tylko administracyjne odtworzenie gminy, ale również stan miejscowej infrastruktury, organizację życia społecznego i gospodarczego oraz oczekiwania mieszkańców u progu lat 80.
28 sierpnia 2026
Głuszyna w II połowie XVI wieku
57 k. 46v.-47 Kraków,
20 stycznia 1588
Król, za wstawiennictwem pewnych doradców, potwierdza prawa Wawrzyńca Rostogi do posiadania i użytkowania kuźnicy zwanej Głuszyna w dzierżawie grabowieckiej. Rostoga zobowiązany jest płacić określony czynsz dzierżawcy grabowieckiemu. Kuźnica wróci po śmierci dzierżawcy do dyspozycji monarchy dopiero po spłacie sum na niej ciążących. jęz. łac
Źródło: Księga wpisów podkanclerzego Wojciecha Baranowskiego MK 134 z Archiwum Głównego Akt Dawnych w Warszawie 1587-V 1588, t. III, pod redakcją Wojciecha Krawczuka, Kraków 2004
24 sierpnia 2026
Pierwszy targ w Kraszewicach (1898)
W 1898 roku na łamach prasy ukazała się krótka, ale niezwykle interesująca informacja o targach w Kraszewicach. Jak pisano, wieś położona „między Kaliszem a Wieluniem” otrzymała właśnie możliwość organizowania regularnych targów, na co mieszkańcy od dawna oczekiwali.
Pierwszy targ odbył się 17 maja 1898 roku i – jak relacjonował autor podpisujący się „Parafjanin” – zgromadził wielu ludzi, choć do Kraszewic przybyli przede wszystkim miejscowi gospodarze oraz kupcy z najbliższej okolicy. Powodem była zapewne nie tylko odległość od większych miast, ale również obowiązująca wówczas zasada, że targi w Kraszewicach odbywać się będą tego samego dnia co targi w pobliskim Grabowie.
Nie zabrakło jednak zboża, żywego dobytku ani drobnego handlu. Gospodynie przybyły ze swoimi wyrobami, a szczególne uznanie autora zdobyły ich „wytwory gospodarstwa kobiecego”. Wśród uczestników pierwszego targu wymieniono m.in. Józefa Golanowskiego, Pawła Bedkę i Jana Wójcika, a także miejscowego proboszcza, ks. kanonika Gutmanowi, któremu przypisywano znaczne zasługi w doprowadzeniu do utworzenia targów.
Od tej pory targi miały odbywać się stale, dwa razy w miesiącu – we wtorek po 13. dniu każdego miesiąca.
Ta krótka prasowa notatka pozwala zajrzeć do Kraszewic sprzed ponad wieku i zobaczyć wieś, która właśnie zyskiwała nowe znaczenie jako lokalny ośrodek handlu i spotkań mieszkańców całej okolicy.
Dziękuje p. Magdalenie Jeziornej za podzielenie się materiałem

Żródło: Gazeta Świąteczna nr 908 z 29 maja 1898
23 sierpnia 2026
Anna Janas z domu Brudler (1896-1944). Biografia cywilnej ofiary rzezi Woli
Proszę nie klikać w płatne opcje tylko po kliknieciu w link należy przewinąc w dół
Anna Janas z domu Brudler (1896-1944). Biografia cywilnej ofiary rzezi Woli
19 sierpnia 2026
Biblioteczka Szkiców historycznych nr 34 - Kazimierz Lewiński
Miał zaledwie 29 lat. Był nauczycielem, pracował w szkołach w Mielcuchach i Michałowie, a jako podporucznik rezerwy Wojska Polskiego został zmobilizowany we wrześniu 1939 roku. Po dostaniu się do niewoli sowieckiej trafił do obozu w Kozielsku, skąd wiosną 1940 roku został wywieziony i zamordowany przez NKWD w Katyniu.
Kazimierz Lewiński (1911–1940) – nauczyciel, oficer i jedna z ofiar zbrodni katyńskiej. Jego historię przypominamy w przygotowywanym opracowaniu poświęconym jego życiu, służbie i współczesnym formom upamiętnienia.
Proszę nie klikać w płatne opcje tylko po kliknieciu w link należy przewinąc w dół
18 sierpnia 2026
5 sierpnia 2026
Hrabia Ostrowski - właścicielem Kuźnicy Grabowskiej
Źródło: Ziemia. Tygodnik Krajoznawczy Ilustrowany.1910 R.1, s. 462 Ziemia. Tygodnik Krajoznawczy Ilustrowany.1910 R.1 - Wielkopolska Biblioteka Cyfrowa (wbc.poznan.pl)
Lloyda i w związku z tym wielokrotnie podróżujący po świecie, był dwukrotnie żonaty. 4 lipca
1883 r. poślubił w Rydze Klementynę Julianę Józefę hr. Mostowską herbu Dołęga (1862-1893), z
którą miał dwie córki: Marię Laurę Helenę (1884-1969), zwaną May, później żonę Antona Maxa
von Preysing-Lichtenegg (1877-1961) z Bawarii, z którym miała sześcioro dzieci; oraz Anielę
Katarzynę Justynę (1885-1961), zwaną Nelly. 2 czerwca 1896 r. jako wdowiec poślubił (w Wald
koło Sankt Pölten w Austrii) Eugenię Franciszkę Karolinę hr. von Haugwitz (1875-1944) [il. 4a], z
którą miał syna Piotra Juliusza Eugeniusza Alojzego Marię (1902-1964) [il. 15]. Gustaw zmarł w
Bad Wörishofen w Bawarii.
Źródło biogramu: Znani-i-mniej-znani-potomkowie-Tomasza-cz.-3.pdf (muzeumtomaszow.pl)
2 sierpnia 2026
Niemcy nie dotrzymali słowa - red. Jacek Prusinowski (Kanał Zero)
Od dziesięcioleci opisuje wojenne krzywdy wyrządzone Polakom. Nadal nierozliczone.
12 lipca 2026
Historia budowy kościoła pw. św. Jana Chrzciciela w Dębiczu
Większość publikowanych fotografii pochodzi z archiwum rodzinnego Przemysława Błacha, który jest również autorem tych współczesnych.
Zdjęcie kościoła w Dębiczu wykonane w 1967
Historia kościoła w Dębiczu* jest świadectwem wiary, wytrwałości i zaangażowania mieszkańców, którzy przez wiele lat dążyli do stworzenia własnego miejsca modlitwy.
Budowę świątyni rozpoczęto w 1938 roku. Prace postępowały sprawnie i przed wybuchem II wojny światowej wykonano solidne fundamenty. Mury kościoła osiągnęły wysokość około jednego metra, natomiast w miejscu przyszłego ołtarza głównego dochodziły do około 1,5 metra. Na placu budowy zgromadzono również materiały potrzebne do dalszych prac, w tym drewno przeznaczone na wykonanie więźby dachowej.
Początek budowy kościoła w Dębiczu (1938)
Wybuch II wojny światowej przerwał budowę. Okupanci zarekwirowali zgromadzone materiały budowlane, a drewno przygotowane na dach zostało wywiezione z Dębicza i wykorzystane do innych celów. Niedokończona świątynia przez wiele lat pozostawała jedynie niemym świadkiem przedwojennych planów i marzeń mieszkańców.
Po zakończeniu wojny nie udało się od razu wznowić prac budowlanych. Po śmierci księdza Zdzisława Kaczorowskiego do parafii w Giżycach przybył ksiądz Jan Jagiełło. To właśnie on z ogromnym zaangażowaniem podjął starania o ukończenie budowy kościoła w Dębiczu. Dzięki jego wytrwałości oraz ofiarności i pracy parafian ( m.in Edmunda Skalca) budowę doprowadzono do szczęśliwego końca.
Zanim ukończono budowę obecnego kościoła w Dębiczu, życie religijne mieszkańców koncentrowało się w dawnej remizie strażackiej. To właśnie tam odprawiano Msze Święte i nabożeństwa. W remizie urządzono niewielki ołtarz, który na czas liturgii stawał się centrum modlitwy miejscowej społeczności.
Budynek pełnił jednak również funkcję świetlicy wiejskiej. Odbywały się w nim zebrania mieszkańców, a także zabawy i potańcówki. Na czas tych wydarzeń ołtarz był zasłaniany. Dziś nie wiadomo już dokładnie, jak wyglądał ani co się na nim znajdowało. Nie zachowały się informacje, czy umieszczony był tam obraz, krzyż lub inne elementy wyposażenia. Wiedza o tym ołtarzu przetrwała jedynie we wspomnieniach najstarszych mieszkańców.
Po ukończeniu budowy kościoła w 1960 roku wszystkie nabożeństwa przeniesiono do nowej świątyni. Dawna remiza strażacka przestała pełnić swoją funkcję i z czasem została rozebrana. Obecnie w miejscu, gdzie niegdyś stał budynek, znajduje się zatoczka autobusowa, przystanek oraz niewielki plac.
Warto przypomnieć, że stara remiza strażacka, która przez pewien czas pełniła również funkcję kaplicy, została wybudowana w czynie społecznym przez mieszkańców Dębicza w 1929 roku. Była nie tylko siedzibą miejscowej straży pożarnej, ale także ważnym miejscem życia społecznego i religijnego wsi.
Budowę nowej remizy strażackiej, usytuowanej w innej części Dębicza, rozpoczęto w 1963 roku. Po kilku latach prac obiekt został ukończony i oddany do użytku w październiku 1967 roku. Od tego czasu to właśnie nowa remiza przejęła funkcję siedziby miejscowej jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej, kontynuując tradycję społecznego zaangażowania mieszkańców Dębicza.
Kościół został ukończony w 1960 roku. Od tego czasu rozpoczęły się w nim regularne nabożeństwa i życie religijne miejscowej społeczności. Patronem świątyni został św. Jan Chrzciciel. Wybór ten był również wyrazem wdzięczności dla księdza Jana Jagiełły, którego wysiłek i determinacja pozwoliły dokończyć dzieło rozpoczęte jeszcze przed wojną.
Ksiądz Jan Jagiełło pełnił posługę duszpasterską w parafii Giżyce, skąd do Dębicza przyjeżdżał koniem zaprzężonym do bryczki. Bez względu na porę roku – zarówno latem, jak i zimą – pokonywał tę drogę, aby odprawić Mszę Świętą i spotkać się z wiernymi. W czasie nabożeństw koń znajdował schronienie w stajni jednego z gospodarzy mieszkających w pobliżu kościoła. Ten obraz do dziś pozostaje we wspomnieniach najstarszych mieszkańców jako symbol oddania kapłana swojej posłudze.
Po ukończeniu świątyni odbywały się w niej Msze Święte, uroczystości Pierwszej Komunii Świętej, śluby oraz kilka ceremonii pogrzebowych. Prowadzono również katechezę dla dzieci i młodzieży. Kościół stał się ważnym miejscem życia religijnego i społecznego mieszkańców Dębicza oraz okolicznych wsi.
Ksiądz Jan Jagiełło planował utworzenie samodzielnej parafii w Dębiczu. W jej skład miały wejść miejscowości Dębicze, Zawady, Skrzynki, Kopeć oraz Kiełpiń. Przygotowania były bardzo zaawansowane – wyznaczono nawet teren pod przyszły cmentarz parafialny. Niestety, ciężka choroba księdza, a następnie jego śmierć sprawiły, że plany te nie zostały zrealizowane i parafia w Dębiczu nigdy nie powstała.
Po śmierci księdza Jana Jagiełły życie religijne uległo zmianie. Uroczystości, które wcześniej odbywały się w kościele w Dębiczu, ponownie zaczęto sprawować w kościele parafialnym w Giżycach.
Dzieje kościoła w Dębiczu pokazują, jak wielkie znaczenie dla lokalnej społeczności mogą mieć wiara, wytrwałość i wspólna praca. Dzięki determinacji księdza Jana Jagiełły oraz zaangażowaniu mieszkańców udało się zrealizować marzenie, które narodziło się jeszcze przed II wojną światową. Do dziś świątynia pw. św. Jana Chrzciciela pozostaje symbolem historii Dębicza i świadectwem wysiłku wielu pokoleń jego mieszkańców.
Wykończenie świątyni
Po ukończeniu budowy w 1960 roku kościół w Dębiczu nie miał jeszcze otynkowanych ścian zewnętrznych. Przez pierwsze lata wierni gromadzili się w świątyni zbudowanej z pustaków. Dach pokryty był wówczas czerwoną dachówką.
Dopiero w późniejszych latach, jeszcze za probostwa księdza Jana Jagiełły, wykonano tynki zewnętrzne i orynnowano nadając kościołowi wygląd zbliżony do obecnego. Był to kolejny etap prac prowadzonych dzięki zaangażowaniu parafian i trosce proboszcza o rozwój świątyni.
Po wielu latach, już po zakończeniu posługi księdza Jana Jagiełły, przeprowadzono następny remont. Wówczas zdemontowano starą dachówkę, a dach kościoła pokryto blachą, która do dziś zabezpiecza budynek przed działaniem warunków atmosferycznych.
Rozbudowa i gruntowny remont kościoła
Kościół w Dębiczu został wzniesiony z pustaków, co w tamtych czasach było rozwiązaniem trwałym i stosunkowo nowoczesnym. Choć po ukończeniu budowy świątynia spełniała swoją podstawową funkcję, przez kolejne lata stopniowo ją upiększano i dostosowywano do potrzeb wiernych.
Po wielu latach, już za czasów proboszcza księdza Grzegorza Mazurkiewicza, mieszkańcy Dębicza oraz okolicznych miejscowości podjęli decyzję o przeprowadzeniu gruntownego remontu kościoła. Inicjatywa ta wyszła przede wszystkim od samych parafian, którzy uznali, że świątynia wymaga odnowienia i modernizacji.
Szczególne zaangażowanie w organizację i prowadzenie prac wykazali pan Czesław Płocki oraz pan Józef Szewczyk z Dębicza. W remont włączyło się również wielu innych mieszkańców Dębicza, Kiełpinia, Kopcia, Skrzynek i Zawad. Prowadzono zbiórki pieniędzy, a ci, którzy nie mogli wesprzeć przedsięwzięcia finansowo, pomagali swoją pracą lub przekazywali materiały budowlane. Część mieszkańców ofiarowała drewno, z którego wykonano nowe ławki do kościoła.
Zakres przeprowadzonych prac był bardzo szeroki. Wykonano nową elewację świątyni, odnowiono i pomalowano dach, wybudowano nowe ogrodzenie wokół kościoła oraz odmalowano całe wnętrze. Wymieniono podłogi, wykonano nowe ławki, a w prezbiterium ułożono nową, starannie wykończoną i polakierowaną podłogę. Została takze ułożona kostka brukowa wokół kościoła.
Odnowiono część ołtarza głównego oraz ufundowano nowe tabernakulum. Nie prowadzono natomiast prac konserwatorskich przy centralnej części ołtarza głównego z krzyżem – element ten pozostał w swoim pierwotnym stanie i nie był odnawiany.
Jedną z najważniejszych zmian było wybudowanie chóru, którego wcześniej w kościele nie było. Umieszczono na nim organy oraz przygotowano miejsce dla wiernych uczestniczących w liturgii. Odnowiono także oba boczne ołtarze, wykonano boazerię na suficie oraz na dolnych częściach ścian wokół całego wnętrza świątyni. Gładkie szyby w oknach zastąpiono szkłem ornamentowym, co poprawiło estetykę wnętrza i nadało mu bardziej sakralny charakter.
Po lewej stronie kościoła dobudowano kaplicę przedpogrzebową, ułatwiając organizację uroczystości pogrzebowych. Wymieniono również główne drzwi wejściowe do świątyni. W ramach prac wykonano nową ambonę, stół liturgiczny oraz nowe fotele dla celebransów, które zostały ufundowane przez ofiarodawców wspierających remont kościoła. Dzięki tym zmianom wnętrze świątyni zyskało nie tylko odnowiony wygląd, ale również nowe wyposażenie służące sprawowaniu liturgii.
W dowód wdzięczności dla człowieka, który doprowadził do ukończenia budowy kościoła, na fasadzie świątyni umieszczono pamiątkową tablicę poświęconą księdzu Janowi Jagielle.
Jak wspominają mieszkańcy, ksiądz Grzegorz Mazurkiewicz nie był inicjatorem tego przedsięwzięcia. To przede wszystkim mieszkańcy Dębicza oraz okolicznych miejscowości – Dębicza, Kiełpinia, Kopcia, Skrzynek i Zawad – wzięli sprawy w swoje ręce. Dzięki ich determinacji, wspólnej pracy i ofiarności kościół zyskał wygląd, który możemy podziwiać obecnie. Dzisiejszy stan świątyni jest przede wszystkim owocem zaangażowania lokalnej społeczności, która po raz kolejny udowodniła, jak ważnym miejscem jest dla niej kościół w Dębiczu.
Wielkanocne tradycje w kościele w Dębiczu
Przez wiele lat, prawdopodobnie aż do czasu objęcia parafii przez księdza Grzegorza Mazurkiewicza, w kościele w Dębiczu pielęgnowano bogate tradycje związane z obchodami Wielkanocy. Każdego roku przygotowywano Grób Pański, przy którym wartę pełnili strażacy oraz mieszkańcy, podkreślając uroczysty charakter Triduum Paschalnego. W świątyni odprawiana była również Msza Rezurekcyjna, gromadząca licznie wiernych z Dębicza i okolicznych miejscowości.
Choć uroczystości wielkanocne odbywały się także w kościele parafialnym w Giżycach, mieszkańcy Dębicza mogli przeżywać najważniejsze święta roku liturgicznego również w swojej świątyni. Z biegiem lat zwyczaj ten zanikł i za kolejnych duszpasterzy zrezygnowano z organizowania Grobu Pańskiego oraz Mszy Rezurekcyjnej w kościele w Dębiczu.
Źródła
Artykuł powstał na podstawie relacji ustnych przekazanych przez dziadków pana Przemysława Błacha, którzy mieszkali w bezpośrednim sąsiedztwie kościoła w Dębiczu i byli świadkami wielu opisywanych wydarzeń. Ich wspomnienia stanowią cenne świadectwo lokalnej historii i zachowują pamięć o ludziach, którzy przyczynili się do powstania tej świątyni.
Dom dziadków pana Przemysława Błacha znajdował się w bezpośrednim sąsiedztwie kościoła w Dębiczu. Budynek ten odegrał również niewielką, lecz interesującą rolę w historii miejscowej świątyni.
Wcześniejszy, drewniany dom, kryty słomą, spłonął podczas wielkiego pożaru Dębicza, który miał miejsce 1 kwietnia 1960 roku. Ogień strawił wówczas całe gospodarstwo należące do dziadków pana Przemysława Błacha – dom mieszkalny, obory, stodołę oraz pozostałe zabudowania gospodarcze. Płomienie objęły również wiele sąsiednich gospodarstw położonych w pobliżu kościoła. Silny wiatr sprawił, że pożar rozprzestrzeniał się błyskawicznie i niemal wszystkie budynki kryte słomą uległy całkowitemu zniszczeniu. Według relacji mieszkańców spłonęła wówczas niemal połowa wsi. Ocalał natomiast kościół, który dzięki murowanej konstrukcji i dachowi pokrytemu dachówką nie został objęty ogniem.
Po tej tragedii rodzina wybudowała nowy, murowany dom, przykryty dachówką. Ze względów finansowych nie udało się jednak od razu wykończyć całego budynku. Część od strony kościoła przez pewien czas pozostawała w stanie surowym wewnątrz.
Ksiądz Jan Jagiełło wiązał z tym budynkiem pewne plany. Rozważał odkupienie niewykończonej części domu z przeznaczeniem na przyszłą plebanię, gdyby udało się utworzyć samodzielną parafię w Dębiczu. Pomysł ten nigdy jednak nie został zrealizowany. Choroba i przedwczesna śmierć księdza przerwały zarówno starania o utworzenie nowej parafii, jak i wszystkie związane z nią inwestycje.
Historia ta jest kolejnym świadectwem tego, jak dalekosiężne były plany księdza Jana Jagiełły dotyczące rozwoju życia religijnego w Dębiczu. Choć wielu z tych zamierzeń nie udało się urzeczywistnić, pozostają one ważnym elementem pamięci mieszkańców i historii miejscowości.
Cegiełka kwestarska na budowę kościoła w Dębiczu – pamiątka zaangażowania mieszkańców w tworzenie świątyni.
* Kościół św. Jana Chrzciciela, Dębicze



















.png)



